w jakim was opuszczałem. .

— Jej podejście do wulgaryzmów.. Jestem nadal sobą— wyznałam Nali — tak jak mówiła Babcia. — Wszystko inne może się zmieniać, ale to co było przedtem Zoey, jest ciągle tą samą Zoey.. - Kurde! - zawołał pixy, podfruwając do przodu. - Co ci się stało?. Zbiornik do gal-wanizacji na całym zachodnim wybrzeżu.. Chciałabym być już stara jak Marta. Starość wszędzie wygląda podobnie - długie poranki, słodkie uczestnictwo w rozciągliwych popołudniach z kleistym znieruchomiałym słońcem nad dachami domów, leniwy serial w telewizji, zasłonięte zasłony. Wyprawa do sklepu - wielkie wydarzenie komentowane jeszcze przy obiedzie. Starannie zmywane talerze, okruszki zbierane ze stołu do nylonowych toreb, żeby potem dwa razy w tygodniu pójść do parku i rozrzucić je pod nogi gołębiom. Liść krotonu, który opadł w nocy -przyglądanie się ranie na łodydze. Strząśnięcie dwóch mszyc z welurowych liści lipki, poprawianie serwetki. Podziwianie buraka w ogródku, że wyrósł taki duży na końcu grządki, słuchanie radia ze spokojnymi dłońmi, planowanie na jutro segregowania guzików. Martwienie się rachunkiem za prąd; przyszedł wczoraj. Śledzenie wzrokiem zygzakowatych tras listonosza. Patrzenie w niebo z kuchennego okna i świadomość każdego kroku wędrówki słońca. Nieuważne otwieranie lodówki, żeby upewniać się wciąż, że nie jest pusta. Ostrożne wyrywanie kartek z kalendarza i składanie ich w szufladzie. Muzea starych gazet. Przekładanie naftalinązbrązowiałych ze starości sukienek, zbyt wąskich lub przeciwnie, za dużych. Potem pomyślałam, że może to jednak nie chodzi o starość, że to nie tęsknota do wieku, ale do stanu. Może taki stan przydarza się tylko na starość. Nie działać, a jeżeli już, to powoli, jakby nie o wynik działania chodziło, ale o sam ruch, sam rytm i melodię ruchu. Sunąć powoli, przyglądając się falowaniu czasu, nie odważać się więcej płynąć na nim z prądem ani rzucać się pod prąd. Ignorować czas, jakby był tylko naiwną reklamą czegoś innego, czego pożąda się naprawdę. Nic nie robić. Liczyć uderzenia zegara w pokoju, uderzenia łapek gołębi o parapet, uderzenia serca, l zaraz o wszystkim zapominać. Nie tęsknić, nie pragnąć. Najwyżej czekać na święta, w końcu od tego są. Przełykać ślinę i czuć, jak spływa przełykiem w jakieś "w głąb". Opuszką palca dotykać skóry na dłoni i czuć, że staje się gładka jak lodowiec. Z zębów wydłubywać językiem strzępek sałaty i przeżuwać go jeszcze raz, jakby się znowu jadło posiłek. Przytulić się do własnych kolan. Wspominać pedantycznie, od początku do końca, aż z nudów umysł zapadnie w drzemkę..

Random Posts:

Banner:

Partners:

Most Rated: