- O mój Boże. – Gabrielle odchyliła się na oparcie krzesła. Roześmiała się, tak absurdalnie to zabrzmiało. Wiedziała jednak, że to prawda. – Wiesz co? Kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy, pomyślałam, że wygląda zupełnie jak rycerz. Takie wrażenie wywołuje. Jakby świat należał do niego i jakby nic nie mogło go zaskoczyć. Teraz przynajmniej wiem dlaczego. .
Rozglądając się dookoła, zauważyłam Barrego odkładającego mały talerz na pustą tacę.. Shanna jęknęła. Darcy się zamyśliła.. Złapała mnie za rękę. Jej dłoń była przeraźliwie zimna.. — Boisz się go aresztować - powiedziałam oskarżycielsko, starając się go sprowokować.. Zrobiło mi się zimno i czułam, że dygoczą mi nogi. Jej przyjaźń była kłamstwem? Szopką, by mieć mnie na oku? Nie mogłam w to uwierzyć. Pamiętając pełen bezradności głos, jakim prosiła mnie, żebym uchroniła ją przed słoń¬cem, nie mogłam uwierzyć, że jej przyjaźń była grą.. - Jest nieśmiertelny. Ceremonia zdjęcia skóry musi zakończyć się śmiercią zmiennokształtnego.. To było piękne. Ktokolwiek urządził to miejsce miał doskonałe. - Chodź do kuchni - powiedziałam. Andy podniósł się i ruszył za mną. Kawa parzyła się. Włożyłam też chleb do tostera. Kolejne kilka minut przygotowywałam śmietankę, cukier, łyżeczki i kubki, potem jednak musiałam wrócić do detektywa. Twarz miał wymizerowaną, wyglądał na dziesięć lat starszego. Czułam, że nie wpadł po prostu z wizytą towarzyską.. Trent wstał. Z obojętną miną odsunął stopą strzykawkę spoza zasięgu Farisa.. Paczce wampirów odejść do kogoś innego. On nigdy….